Wszystko co dobre się w końcu kończy. Moje trzy tygodnie zwolnienia lekarskiego bardziej przypominały raczej urlop. W każdym razie bardzo zżyłem się z dziećmi. Kuba w końcu chyba przekonał się do taty, co mnie bardzo cieszy :) Jednym z efektów mojego pobytu w domu jest duży, zrobiony razem z dziećmi latawiec. Później wrzucę zdjęcia.
Od poniedziałku znowu chodzę do pracy. Firma ciągle ta sama i te same nudne obowiązki. Praktycznie w ogóle nie jestem w stanie wykorzystać mojego potencjału - wiem, że to brzmi trochę bałwochwalczo, ale ja naprawdę potrafię dużo więcej. Na razie jednak trzeba się cieszyć tym co się ma. W całej Irlandii widać pogłębiające się oznaki recesji i z pracą coraz trudniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz