17 cze 2008

Wczoraj mnie wypuścili. Niby jeszcze nie do końca jestem zdrowy i dalej biorę silne antybiotyki, ale mogę się leczyć w domu. Dla mnie każdy kolejny dzień w szpitalu był poprostu męczarnią.
Ale po kolei... Któregoś dnia rano poczułem nagły ból głowy. Od tego się zaczęło. Ból ten nie opuścił mnie już tego dnia, ani następnego, a żadne środki przeciwbólowe nie dawały ukojenia. Do tego doszła nagle gorączka, więc następnego dnia poszedłem do lekarza. Chwała mu za to, że nie zbagatelizował moich objawów i że wysłał mnie na dodatkowe badania do szpitala. Tego samego dnia zostałem hospitalizowany. Po serii różnych badań, z których większość nie była szczytem przyjemności :) stwierdzono u mnie zapalenie opon mózgowych. Przez kilka dnii podłączony byłem praktycznie cały czas do kroplówek i dostawałem ogromne dawki trzech różnych antybiotyków. Wykończyło to mój organizm na tyle, że miałem problemy, zeby zjechać z oddziału windą na parter i przejść się kawałek.
Szpital jak to szpital, nic przyjemnego, ale personel bardzo miły.
Niestety źle ta moja choroba wpłynęła na moje bieganie, niestety kilka tygodni treningów prawdopoodbnie z głowy... Mam jednak nadzieję szybko dojść z powrotem do formy.

6 cze 2008

Ależ mamy zaległości w opowiadaniu...

Dzień Dziecka spędzilismy na basenie. Pojechalismy autobusem do Tralee. Miasto oddalone o 2h jazdy. chłopcy byli bardzo zadowoleni z wycieczki. Basen sam w sobie okazał sie bardzo malutki :( aquaparki w Polsce to są aquaparki,a ten w Tralee to ponoć największy w Irlandii,a najmniejszy jaki widziałam kiedykolwiek :( No,ale skorzystalismy z sauny,a Michał pozjeżdżał z Radkiem rynnami wodnymi :) Bardzo mu sie podobało.

Miasteczko samo w sobie bardzo urocze. Jest małe i "klimatyczne" heheh. Limerick w porównaniu z nim jakieś takie bleeee.

W poniedziałek sie pochorowaliśmy.I ja i Radosław mieliśmy "miłe chwile" sam na sam z toaletą... Zaczęło przechodzic we wtorek,w środę jeszcze coś jeździło przez żołądek,a wczoraj Kubuś zaczął wymiotować :( Radek zwolnił się z pracy i otoczył chłopców opieka zabierając ich od opiekunki do domu. Dzis juz jest lepiej. Aczkowliek zdarzył sie Kubie mały incydent (bo kto daje dziecku na sniadanie jajecznicę po problemach z żołądkiem? chyba tylko ja) i jest spokój, troche pojadł.

Radzio tak schudł,że wrócił do poprzedniego rozmiaru ubrań, dziurki w pasku przesuwa.. Muszę zacząc też biegać :)