17 cze 2008

Wczoraj mnie wypuścili. Niby jeszcze nie do końca jestem zdrowy i dalej biorę silne antybiotyki, ale mogę się leczyć w domu. Dla mnie każdy kolejny dzień w szpitalu był poprostu męczarnią.
Ale po kolei... Któregoś dnia rano poczułem nagły ból głowy. Od tego się zaczęło. Ból ten nie opuścił mnie już tego dnia, ani następnego, a żadne środki przeciwbólowe nie dawały ukojenia. Do tego doszła nagle gorączka, więc następnego dnia poszedłem do lekarza. Chwała mu za to, że nie zbagatelizował moich objawów i że wysłał mnie na dodatkowe badania do szpitala. Tego samego dnia zostałem hospitalizowany. Po serii różnych badań, z których większość nie była szczytem przyjemności :) stwierdzono u mnie zapalenie opon mózgowych. Przez kilka dnii podłączony byłem praktycznie cały czas do kroplówek i dostawałem ogromne dawki trzech różnych antybiotyków. Wykończyło to mój organizm na tyle, że miałem problemy, zeby zjechać z oddziału windą na parter i przejść się kawałek.
Szpital jak to szpital, nic przyjemnego, ale personel bardzo miły.
Niestety źle ta moja choroba wpłynęła na moje bieganie, niestety kilka tygodni treningów prawdopoodbnie z głowy... Mam jednak nadzieję szybko dojść z powrotem do formy.

Brak komentarzy: