Wyobraźnia dzieci nie zna granic...
Wczoraj Michał opowiadał mi o samolocie, który widział dzień wcześniej. Samolot zatrzymał się na niebie, bo miał dwa guziczki: STOP, który służy do zatrzymywania i wyciągania kółek oraz GO, który powoduje, że samolot startuje... Zaskoczyło mnie, że zna te wyrazy. W każdym bądź razie o samolocie tym opowiadał z takim przekonaniem, że skłonny byłem uwierzyć w to, że widział poprzedniego wieczora na niebie U.F.O. :-)
Dopiero przed pójściem spać wyjaśniło się, że samolot owy ułożył się w jego główce z chmurek...
Kto by pomyślał.
Kuba uwielbia bawić się z innymi dziećmi w Hello, bye bye.
Pozatym potrafi być strasznie złośliwy. W sobotę wylał na przykład całą szklankę soku pomarańczowego w ogrodzie.
Są takie dni, że to są takie kochane, złote dzieci, ale są też takie dni, że po prostu brakuje siły. Szczególnie przekonuję się o tym teraz, kiedy więcej czasu spędzam z nimi sam na sam. Nie wiem jak Marta wytrzymała tyle lat z tymi łobuzami!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz