17 kwi 2008


W niedzielę byłam z hmm Klubem Wysokogórskim na najwyższym szczycie Irlandii (1040 m.n.p.m). Trasa nie była zbytnio ciężka,aczkolwiek nazwana przez nich "difficult", czyli trudna. Strasznie podmokły teren, moje buty tego nie wytrzymały i w efekcie wróciłam z totalnie przemoczonymi nogami . Całe szczęście,że nie było zimno. Chłopcy w tym samym czasie poszli do "kuli". Na niedużej górce (ok.340 m.n.p.m) sa umieszczone anteny i bodajże obserwatorium... Zajęlo im to 10 godzin, padali ze zmęczenia,a Michała bolały nogi. Dzielny Michał!!

Mam za sobą dwie rozmowy o pracę w tym tygodniu. Póki co, dalej nic.

Brak komentarzy: